Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
zdrowie i choroby
trochę i nie wiele. trochę i nie wiele.

Strona Główna

::Archiwum::
2012
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczeń
2011
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec


::Linki::
http://corka-alkoholika.blogspot.com/
http://nieufny.blog.pl/
http://tanatoza.blogspot.com/
http://bedenormalny.blog.pl
http://obrazkliniczny.blog.pl/
http://erjota-zzyciastudenta.blogspot.com/
http://szablony-sh.eblog.pl/


Szablon by
:: Sh ::


trochę i nie wiele.

Miałam napisać więc piszę.. Wyleję z siebie to wszystko i może choć odrobinkę zrobi mi się lżej.. Zacznę od początku, czyli od świąt.

Wigilia. Dzień po pogrzebie małej Iguni. Wszyscy przygnębieni, wiadomo, ale trzeba zachowywać pozory, żeby Marcin z Pauliną mogli się z tego szybciej podnieść. Powrót z wigilii do domu po 20 no ale jak mógłby się w ten sposób zakończyć dzień? Toż to byłby skandal! Oczywiście, że trzeba się upić! No więc jak zwykle schowałam się do pokoju, bo już nie chciało mi się ani niczego robić ani mówić jeśli chodzi o ten temat. Pierwszy i drugi dzień świąt był totalnie beznadziejny. Mama budziła mnie po 8 swoimi zaczepkami i krzykami (z wyzwiskami), po tym jak wstawałam i zaczynałam organizować sobie w jakiś tam sposób czas ona szła spać i była cisza i spokój. Korzystając z tego wyciągałam fizykę, biologię czy jakikolwiek inny przedmiot żeby się pouczyć skoro mam w miarę warunki do tego. Koło godziny 15 mama wstawała i znowu się upijała, wrzeszczała, parę razy chciała uderzyć ale jej się nie udało, po czym totalnie niezadowolona wychodziła z pokoju i szła z powrotem spać. I jeszcze jedna pobudka po 23. Nawet w święta nie potrafiła sobie odpuścić.

Dni pomiędzy świętami a nowym rokiem spędziłam tak samo jak każde inne. Mama do pracy, ja w domu, po 16 wracała chwiejnym krokiem, poprawiała i szła spać. Pouczyłam się trochę i ponadrabiałam co nieco, chociaż nie łatwo mi było okiełznać to wszystko co działo się w głowie.

Sylwester.. Next please. Krótko. Koleżanka, która miała do mnie przyjść mnie wystawiła. No cóż.. przegrałam z .. skokami narciarskimi w TV. Nie chciało jej się bo przegapiłaby skoki. Okay.. no more questions.

Mama przed 16 wyszła gdzieś, nie wiem gdzie, pewnie do jakiejś znajomej. Wróciła po 4. Tak więc przesiedziałam sobie sama w tym czasie w domu. Było mi bardzo przykro, no ale cóż. Tak bywa.

Wczoraj szkoła się zaczęła.. Pogoda jest beznadziejna.. Przygnębia.

Przy okazji Nowego Roku myślałam sobie co się działo w starym. Najbardziej intensywnie i chyba najdłużej poświęciłam czasu na Marcina. Co zaskoczeniem nie jest. Ale przypomniało mi się:

- Idiotko jak mogłaś to zrobić ?! Obiecaj że już nigdy tego nie zrobisz!
- Dobrze, obiecuję, ale Ty też mi coś obiecaj.
- Co?
- Że już nigdy nie znikniesz bez słowa wyjaśnienia.
- Obiecuję.

I co z tego ? Nic. Jedno wielkie nic. Obiecał i nie dotrzymał swojego słowa. Czy to znaczy, że ja też mogę nie dotrzymać słowa już w tym momencie? A może powinnam trwać w swojej obietnicy bez względu na sytuację?

Swego czasu kiedy byłam bardzo przygnębiona i często sięgałam po żyletkę, niespodziewanie napisał do mnie dziennikarz gazety wyborczej, bo chce zrobić reportaż (?) o samookaleczaniu. Znalazł mnie przez jakiś komentarz na jakimś przypadkowym forum. Zgodziłam się bo nie miałam nic do stracenia i napisał o mnie w tym artykule. Zmienił mi imię na Alicję. Fragment a właściwie moją historię wkleję tutaj, choć nie jest to w 100% rzetelne. Całość możecie znaleźć tu : http://wyborcza.pl/1,75480,9673986,Zyletka_robie_sobie_raj.html?as=1&startsz=x 

A to 'moja historia'.

Łzy już nie wystarczają, dopiero krew przynosi ulgę - mówi 17-letnia Alicja. - Gdy upuszczę kilka kropli, w mojej głowie nagle robi się wielka przestrzeń. Nie ma w niej żadnych obrazów ani wspomnień. Zapominam o wyzwiskach, siniakach i upokorzeniu. Zostaje tylko spokojna pustka. Po prostu raj. Trwa to chwilę, potem złe emocje znów zaczynają się gromadzić... Potrafię wytrzymać maksymalnie pięć dni, później znów pękam.
Dziewczyna z placu Czerwonego

Niska ruda nastolatka stoi przed drzwiami i trzęsącymi się dłońmi szybko ociera łzy z policzków. W dużej torbie przewieszonej przez ramię ma podręczniki szkolne, spodnie, bluzkę i trochę bielizny na zmianę. Twarz ma opuchniętą, ale sama już nie wie, czy od płaczu, czy od bicia. Gdy naciska dzwonek, drzwi się otwierają i staje w nich starsza kobieta. Dziewczyna na jej widok wybucha płaczem. Babcia o nic nie pyta, tylko wciąga wnuczkę do mieszkania i przytula ją do siebie.

Z Alicją postanowiłem się skontaktować, gdy na portalu Nastek.pl pod jednym z wielu artykułów o samookaleczeniach pisanych przez młodych ludzi znalazłem jej komentarz: "Znam to. Nie umiem przestać i w gruncie rzeczy chyba tego nie chcę. To daje mi wielką ulgę. Ból fizyczny jest lepszy od bólu psychicznego. Gdyby nie żyletka, to już dawno bym zwariowała".

Na spotkanie umawiamy się na placu Czerwonym. Tak mieszkańcy miasta nazywają rynek, który pokryty jest czerwoną kostką. Alicja kilka dni wcześniej wróciła do domu, ale nie może mnie tam zaprosić. Boi się, że to tylko rozwścieczyłoby jej matkę.

- Jakiś rok temu stała się jeszcze bardziej agresywna - opowiada 17-latka. - Ostatnio pobiła mnie tak, że o mały włos nie złamała mi nosa. Wtedy wyprowadziłam się do babci. Nie było mnie w domu przez miesiąc, a ona ani razu do mnie nie przyszła, nawet nie zadzwoniła. Sama wróciłam. Gdy otworzyłam drzwi, spotkałam ją w przedpokoju. Nic nie powiedziała, po prostu się minęłyśmy. Pomiędzy nami wszystko jest zimne, takie na zasadzie: jesteś, to jesteś, a jak cię nie ma, no to trudno. Wiem, że to naiwne, ale mam nadzieję, że tym razem coś się zmieni.

Ojca nigdy nie poznała i nic o nim nie wie. Matka jest inżynierem, specjalistą od wytrzymałości materiałów. Przychodzi z pracy około 16 i czasem już wtedy słychać, że coś jest niehalo. Zazwyczaj jednak robi się tak dopiero wieczorem. Niehalo jest wtedy, gdy z kuchni dobiegają odgłosy spadających garnków i talerzy. Alicja siedzi wówczas w swoim pokoju - ścisza muzykę, odstawia podręcznik albo przerywa rozmowę z przyjacielem na Gadu-Gadu. Tętno jej skacze, zaczyna nasłuchiwać. Jeśli hałas nie ustaje, idzie do kuchni, by sprawdzić, na ile stan matki jest niebezpieczny. - Gdyby się przewróciła i uderzyła głową o kant stołu, a ja bym nie zareagowała, tobym sobie tego nie wybaczyła.

Jeśli matka chwieje się na nogach, dziewczyna próbuje położyć ją spać. Czasem kobieta zaczyna się wtedy szarpać, kopać córkę, bić i wyzywać od "głupich kurew" i "dziwek". Trwa to kilkanaście minut, czasem trochę dłużej. Później matka zamyka się w swoim pokoju, a córka w swoim. Zapada cisza. Jest już bezpiecznie. Robi się raj.

Alicja podwija rękaw i wskazuje na blizny. - Patrzę na nie i pamiętam, za którym razem było mniej złości, a kiedy więcej. Tu było więcej przezwisk, a tu więcej bicia. To jest najstarsza kreska, jaką zrobiłam żyletką. Wtedy, cztery lata temu, po raz pierwszy mnie pobiła. Wzięła smycz mojego kota i zaczęła bić po twarzy, plecach, rękach. Nie wiem, za co to było, pewnie za całokształt. Poczułam, że nie wytrzymam, że jakby miało się to zdarzyć jeszcze raz, to zrobiłabym sobie coś więcej, że mogłabym się nawet zabić. Ale na szczęście na razie kreski wystarczają.

Koleżanka Alicji mówi o niej: "Kujonka, ale lubiana", "kochana dziewczyna", "cały czas uśmiechnięta", "nikt by nie powiedział, że może robić takie okropne rzeczy".

- To maska - przyznaje Alicja. - Gdy wychodzę do szkoły, muszę zakładać maskę i udawać, że wszystko jest w porządku. Jeśli pokazałabym się bez niej, zobaczyłabym na twarzach znajomych mieszankę litości i niezrozumienia. Albo patrzyliby na mnie jak na wariatkę. Maskę zdejmuję dopiero w swoim pokoju. Staram się wtedy nie patrzeć w lusterko, bo boję się, że zobaczyłabym siebie. A ja nie lubię siebie. Od czterech lat nie umiem powiedzieć o sobie niczego dobrego.

Dziewczyna marzy o tym, by śpiewać. Ale nie o żyletce ani raju, tylko o miłości. - Banalne? Do cholery, nie dla kogoś, kto nigdy jej nie miał!

Gdy ostatnio zobaczyła plakaty o castingach do nowej edycji programu "Mam talent", podskoczyła z radości. Później jednak się dowiedziała, że niepełnoletni uczestnicy muszą mieć zgodę rodziców. Problem w tym, że mama Alicji nie zgadza się na casting - nie dowierza, że córka ma talent.

- Kiedyś ją zapytałam, co ze mną jest nie tak i czy przeze mnie pije - mówi Alicja. - Odpowiedziała, że to nie ona ma problem, tylko ja, bo jestem nieudacznikiem i wymyśliłam sobie jej alkoholizm. Możesz więc darować sobie pytania w stylu: "Pójdziesz do psychologa?". To nie ja potrzebuję pomocy, tylko ona.

Koleżanka Alicji: - O żyletce nie wie nikt z dorosłych. To nie jest dobre, lepiej byłoby, gdyby ktoś się o tym dowiedział i jej pomógł. Ja nie mogę pisnąć ani słowa.

Alicja: - Nie wiem, czy mama wie o kreskach, bo milczy jak kamień. Nauczyciele? Nie zauważają. A przecież gdy wyciągam rękę, by napisać coś na tablicy, te kreski są na wierzchu. Teraz, gdy zrobi się ciepło i zacznę zakładać krótkie rękawy, słońce jeszcze bardziej wyciągnie blizny.

[...]

Kiedy z ciekawości przeglądałam komentarze to zabolał mnie trochę ten jad który aż z tego wszystkiego wypływa.. Bardzo łatwo przychodzi ocenianie kogoś.. No ale cóż, takie życie. 

Na koniec choć i tak już macie sporo czytania taki tekścik.. 

Zostawiłeś mnie samą na pustyni, mówiąc wybierz sobie drogę, 
może jednak znałeś mnie trochę, bo w słońcu nie stałam się prochem. 
Ale ja myślałam, kiedyś po mnie wrócisz, 
lecz ty powiedziałeś, że nie kochasz mnie lecz lubisz. 

Czasem trzeba umrzeć, by urodzić się na nowo, 
Czasem trzeba wiele stracić, by wyjść z podniesioną głową. 
Nawet przestać wierzyć, by docenić wiary siłę, 
Gdy przeczytasz tysiąc książek czy zrozumiesz jedną chwilę? 

Szukać wiatru chcesz, wolnym być jak ptak i dlatego musisz odejść Tłumaczyłeś mi: "ojciec pił i bił" 
ja i tak ci nie pomogę, ja straciłam cały świat 
i choć było ciężko gdzieś bez ciebie stałam się kobietą. 

Czasem trzeba umrzeć…

Pozdrawiam Was i dziękuję za chociażby przeczytanie części..



pomocna94 22:03:39 3/01/2012 [Powrót] Dziś na herbatkę wstąpiło..


Wstawiłam na swojego bloga kilka przepisów kulinarnych jeśli chcesz możesz oblukać są tanie i łatwe w przygotowaniu w jedyne 30 min .Pozdrawiam cię i życzę smacznego
niunia1611 11:51:09 30/03/2012
brak www IP: 46.134.251.46

Nie przeczytałem całości, ale ...
Boże, dlaczego tak "sprawdzasz" i doświadczasz ludzi, zwłaszcza młode osoby?
Wiesz, przeraziłem się. Zrobiło mi się przykro. Pomyślałem jednocześnie, co mogli inni czuć, kiedy ja podobnie się zachowywałem...
Sam nie wiem, co napisać. Jestem z Tobą. Tylko tyle... Mocno ściskam :)
Nieufny 03:29:51 22/01/2012
brak www IP: 46.204.75.66

No cóż kolorowo nie było, mam nadzieję, że ten 2012 przyniesie Ci więcej szczęścia i spokoju. Codo reportażu WOW ! Osobiście wydaje mi sie, że nigdy bym sie nie zgodziła.
Unspoken 22:43:36 7/01/2012
brak www IP: 79.163.232.111

Piękny tekst, zajebity wręcz wiesz...ujęłaś mnie nim.

"Czasem trzeba umrzeć, by urodzić się na nowo,
Czasem trzeba wiele stracić, by wyjść z podniesioną głową."
Mańka 15:57:11 4/01/2012
http://faktywmarzeniaowiane.blog4u.pl/ IP: zalogowany

teraz juz nie mam zadnych pytan, wyjasnione czemu wszystko sie zjebalo(ze tak powiem)... w swieta tragedia o ktorej nawet nie potrafie powiedziec slowa bo (dzieki bogu) nic na ten temat nie wiem. wiem jedynie ze pocieszanie na nic sie zda... sylwester widze tez az szkoda gadac. nie skomentuje twojej kolezanki bo nie powinnam tu nikogo obrazac... i ten reportaz. szczerze mowiac jestem w ciezkim szoku. odwiedzajac cie tutaj, wiedzialam ze masz problemy, ze twoje zycie nie jest kolorowe ale nie wiedzialam ze jest az tak ciezko. wiesz, jesli chodzi o blizny to mysle ze nauczyciele nie zauwazaja ich bo tak jest im poprostu latwiej, przerasta to ich prymitywne glowy. tak samo jest z ludzmi w szkole - wielka znieczulica. rozumiem ze ukrywasz swoje prawdziwe "ja" w otoczeniu w ktorym nie jest ono w stanie funkcjonowac. zarazem podziwiam cie ze to potrafisz. o samookaleczaniu pewnie wiesz co mysle...bo sama tego nie robie, ale nie pouczam cie ani nie potepiam bo nie mam prawa. sama uciekalam w narkotyki... tylko wiesz, boje sie o to ze za pare lat jak zmienisz swoje zycie i uciekniesz od problemow, wracac one beda w bliznach... ojjj ciezko z tym wszysrkim, no ale jeszcze raz - podziwiam cie dziewczyno, nawet nie wiesz jak. i pisz co myslisz bo trzeba z siebie wylewac emocje. 3maj sie skarbie ;*
Mańka 15:53:51 4/01/2012
http://faktywmarzeniaowiane.blog4u.pl/ IP: zalogowany

Niektóre komentarze pod artykułem naprawdę są okropne. Jednak dla wielu internautów, krytykowanie innych, to takie małe hobby.
Nie przejmuj się, za niedługo masz osiemnastkę, może przyniesie to mnóstwo pozytywnych zmian :)
bez podpisu 15:04:54 4/01/2012
http://kochasiezanic.blog4u.pl/ IP: zalogowany

Kolejny raz Twoja notka wylała morze łez. Nie potrafię czytać o tym, jak bardzo cierpisz. A ten artykuł o żyletce... to dopiero mnie zmusiło do płakania. Dziewczyno, chciałabym Cię przytulić!
Karolina (corka-alkoholika) 09:37:51 4/01/2012
brak www IP: 84.10.14.12